czwartek, 11 stycznia 2018

Cinque

Paulo we wczorajszym meczu się z kontuzjował. Moje oczy był pełne łez gdy to zobaczyłam , byłam z niego okropnie dumna a teraz wypadnie ze składu na około miesiąc z powodu kontuzji ściągna podkolanowego. Ma szczęście , że teraz miał dwa tygodnie wolnego więc może udać mu się wrócić na mecz 22 stycznia a co ważniejsze na mecz 13 lutego w Lidze Mistrzów z Tottenhamem. Jeśli chodzi o mnie i moją przeprowadzkę , zrobiłam to. Moi rodzice nie byli zadowoleni ale pogodzili się z moją decyzją. Obudziłam się dość wcześnie bo o 9 i mimo ,że była niedziela nie chciało mi się spać. Paulo spokojnie spał obok mnie , wzięłam do ręki swoje notatki i zaczęłam je czytać. Zbliżały się sesje a ja nie miałam czasu , żeby się uczyć. Zaczęłam czytać o dietach dla sportowców , pod nosem się uśmiechnęłam bo jeden z nich spał obok mnie.  Po dwóch godzinach poczułam głowę Paulo na moim ramieniu.
- Co czytasz? - zapytał
- O dietach dla sportowców - powiedziałam - Mam z tego kolokwium i po części jest do mój temat na licencjat- wyjaśniłam
- Myślałem , że spędzimy dziś czas razem - posmutniał
- Dla Ciebie zawsze go mam - pocałowałam go w czoło
- Nie mogę od Ciebie wymagać żebyś siedziała za mną jak się uczysz - mruknął - Przecież ty studiujesz - dodał
- Daj spokój ,zajęcia mam jak ty masz treningi , a piszę swój licencjat zawsze po 2-3h głównie jak jesteś na siłowni albo u Pipity - powiedziałam - Dla Ciebie zawsze znajdę czas a dziś powinnam odpocząć - dodałam odkładając swoje notatki - Wyjdźmy gdzieś dzisiaj - zaproponowałam
- Nie mogę nadwyrężać nogi ale do samochodu dojdę i z samochodu też - zaśmiał się z siebie - Może jakiś obiad w restauracji? - zapytał
- Pewnie - uśmiechnęłam się szeroko - Jak chcesz to mogę prowadzić - dodałam
- Nie dam radę - pokazał mi język
- Jak chcesz - chciałam wstać ale złapał mnie za biodra i pociągnął z powrotem na łóżko
- Chodź tutaj -przytulał mnie tak mocno , że nie mogłam oddychać - Już nigdy Cię nie puszczę - mruczał mi do ucha - Kocham Cię - powiedział dość głośno
- Też Cię kocham Dybala - odwróciłam się i go pocałowałam 
Doszłoby między nami do czegoś innego ale przewał nam dzwonek do drzwi , naprawdę natarczywy. Zsunęłam się z Paulo , na sobie miałam koszulkę z jego nazwiskiem i poszłam otworzyć drzwi.
- Hej dobrze że jesteś bo ja muszę z Tobą porozmawiać - wpakowała się mi do domu Dot
- Hej Dot - zdążyłam tylko powiedzieć bo już rozsiadła się na sofie - Co się stało ? - spytałam bo całą sobą krzyczała ze szczęścia
- No więc - zaczęła
- Hej Dot - zszedł Paulo bez koszulki
- Siema Dybala - oczy jej błyszczały
- Dorotea gdzie ty się patrzysz - mruknęłam zła - Powiem Pipito - warknęłam
- Przecież żartuje - zaśmiała się - Chciałam Wam powiedzieć, że ja i Gonzalo się zaręczyliśmy - pokazała pierścionek
Mnie wcięło i nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wiem , że oboje byli szaleni ale zaręczać się po miesiącu bycia razem to chyba przegięcie.
- Gratulacje - w końcu się odezwałam
- Gratulacje - odezwał się po mnie Paulo
- Chciałabym Was prosić ,żebyście zostali naszymi świadkami na ślubie - powiedziała
- Spoko - zgodził się za nas dwoje Dybala
- Co na to Twoi rodzice? - spytałam
- Jeszcze nie wiedzą - zaczęła - Właśnie do nich idę - dodała - Chciałam żebyś się dowiedziała pierwsza - zaśmiała się - Dobra idę bo widzę , że w czymś przeszkodziłam - zaśmiała się
- To trzymaj się Dot - powiedziałam - Zadzwonię do Ciebie wieczorem to wszystko opowiesz mi na spokojnie a jak nie to jutro na uczelni- dodałam
- Oki - przytuliła mnie i wyszła
- On oszalał - stwierdził Paulo
- Pierwszy raz muszę przyznać Ci rację - zaśmiałam się  - Jak myślisz Dot jest w ciąży ? - spytałam go
- Nie mam pojęcia , to ty ją znasz - odparł
- Ale ty znasz Pipito - mruknęłam
- Ale nie jestem ich materacem - zaśmiał się - To co idziemy jeść? - spytał
-Jak mamy wyjść to ja muszę się ogarnąć - powiedziałam
- Dobrze - pocałował mnie w nos - Na Ciebie to ja całe życie mogę czekać - dodał
W odpowiedzi tylko się zarumieniłam. Poszłam na górę żeby się ogarnąć, wzięłam prysznic , przebrałam się , pomalowałam i po godzinie byłam gotowa do wyjścia.  Weszłam do salonu a tam siedział Paulo gotowy do wyjścia
 - UU wyrobiłeś się - zaśmiałam się  - Myślałam , że będę musiała na Ciebie czekać - dodałam
- A widzisz nie - uśmiechnął się do mnie
- Tym razem udało Ci się mnie zaskoczyć - zaśmiałam się - Chodźmy już bo jestem głodna - powiedziałam
Razem wyszliśmy z domu , wsiedliśmy do samochodu i udaliśmy się do restauracji w samym środku Turynu.Weszliśmy do środka zajęliśmy stolik , zamówiliśmy jedzenie.
- Cały czas myślę o tym co powiedziała nam Dot - zaczęłam rozmowę
- To znaczy ? - podniósł wzrok i popatrzył mi się w oczy
- Zawsze marzyła o tym by jej chłopakiem był piłkarz ze stołecznej drużyny , a kiedy już go ma zaczyna zdziwić - zaczęłam - Mam wrażenie ,że to nie jest to czego ona by chciała - dodałam
- Co masz na myśli ? - spytał kiedy kelner podał nam danie główne
- Że ona nie kocha Gonzalo tak jak ja Ciebie - wyjaśniłam - Znam ją od dziecka i chyba to nie jest to ale nie mnie to oceniać - dodałam
- Pipito jest w niej zakochany na zabój pierwszy raz go takiego widzę - odparł
- A ja nie jestem przekonana co do uczuć Dot - mruknęłam - Ale jak mówiłam mogę się mylić - dodałam
- Okaże się - powiedział - Nie przejmuj się już tym tak - dodał łapiąc mnie za rękę
- Niby jak Paulo ja ją znam od dziecka , a Gonzalo to mój przyjaciel jak ja mam być na to obojętna?-spytałam
- Chociaż spróbuj - poprosił - Teraz masz mnie , sesje - dodał - Może wyjedziemy gdzieś w przyszły weekend? - zapytał
- Bardzo chętnie bo czuje , że eksploduje - zaśmiałam się
- Mam nadzieje , że jednak nie eksplodujesz- uśmiechnął się kiedy podali deser
- O mniam - moje oczy błyszczały
- Wiedziałem,że będzie Ci smakować - uśmiechnął się
- Jesteś najukochańszym chłopakiem jakiego mogłam sobie wymarzyć - powiedziałam
- Pewnie - jego oczy błyszczały - Gdzie chcesz jechać ? - zapytał
- Nie wiem - mruknęłam
- Londyn, Paryż, Madryt, Dubaj? - proponował
-Dubaj? - dopytywałam - A może Madryt - dodałam - Całkiem ciekawie brzmi - uśmiechnęłam się
- To co Dubaj czy Madryt ?-  zapytał
- No właśnie nie wiem - mruknęłam
- No to sam zdecyduje - powiedział
- Zaskocz mnie - uśmiechnęłam się szeroko
Skończyłam jeść , Paulo zapłacił rachunek i wyszliśmy z restauracji, wsiedliśmy do auta i już mieliśmy jechać do domu kiedy do Paulo zadzwonił Miralem. Odebrał na głośnomówiącym.
- Siema Dybala słyszałeś nowinę roku - powiedział szybki Pjanić
- Odnośnie Dot i Gonzalo? - spytałam
- OO powitać przyszłą panią Dyble - powiedział wesoło Bośniak - Tak ta dwójka nieźle nas zaskoczyła nie ? - zapytał
- Wiadomo - wtrącił Paulo
- Ej może przyjedziecie do nas na kawę ? - zaproponował
- W sumie to dobry pomysł - odezwał się Paulo - Jak myślisz ? - spytał mnie
- Bardzo chętnie - dodałam z uśmiechem
- To wybijajcie - zaśmiał się
- Za chwilę będziemy - powiedział Dybala i po chwili się rozłączył
Po paru minutach znaleźliśmy się w domu państwa Pjanić. Od samych drzwi przywitała nas Josepha i mały Edin.
- Cześć wejdźcie - przywitała nas żona Bośniaka
- Wujek Paulo - ucieszył się Edin
- Cześć mały rozrabiako - uśmiechał się do niego Palo
Widok mężczyzn z małymi dziećmi zawsze mnie rozczulał. Weszliśmy do salonu a tam siedział rozwalony Miralem.
- Siadajcie , rozgłoście się - odparł Pjanić  - Czego się napijecie ? - spytał
- Ja soku dziękuje - powiedziałam - Ja też poproszę - dodał Dybala zaraz za mną
Josepha poszła przynieść nam picie , a zaraz potem wróciła do nas. Usiadła obok męża, wyglądali jak zawsze czyli na szczęśliwych. Mały Edin siedział u Paulo na kolanach i bawił się moją bransoletką , którą dostałam od właśnie od swojego chłopaka.
- Nie uważacie , że to wszystko jest grubymi nićmi szyte - odezwał się Miralem po chwili
- Ale co ? - odezwaliśmy się oboje
- Te całe zaręczyny Higuaina i Dot - powiedział - Wiem Ester ,że to Twoja przyjaciółka ale coś mi tu nie gra - dodał
- Szczerze to o tym samym gadałam z Paulo jak byliśmy w restauracji - wyjaśniłam - Znam ją od dziecka ale nigdy taka nie była - powiedziałam- Fakt faktem , że zawsze chciała mieć chłopaka piłkarza ale nie takim kosztem - dodałam - Jej nie da się usidlić - mruknęłam
- Czekaj co to znaczy ? - spytała mnie Josepha
- Ona zawsze powtarzała , że nie chce mieć ślubu a tu teraz wyjeżdża z zaręczynami - wyjaśniłam - Mi też coś nie pasuje w tym wszystkim - dodałam
- Wy to co innego - wypalił nagle Miralem - Mieszkacie razem , kochacie się co widać i u Was to wyjdzie naturalnie - odparł
- Tak jak u Was? - spytał Paulo
- Dokładnie - przybili sobie piątkę
- W sumie mogłabyś porozmawiać z Dot - powiedział Pjanić
- Nic nie obiecuje - Paulo załapał mnie za dłoń - Ale spróbuje - zaśmiałam się
- Ładnie wam z dzieckiem - rozmarzyła się Josepha
- My z Paulo mamy jeszcze czas - uśmiechnęłam się
- Właśnie ty studiujesz - odparł Miralem - Miałem się Ciebie ostatnio pytać jak Ci idzie ? - spytał
- W porządku - mruknęłam - W tym roku bronie licencjat z dietetyki - uśmiechnęłam się
- TO WIDZĘ ŻE PAULO JEST PILNOWANY ODNOŚNIE JEDZENIA- udarł się na cały głos Pjanić
- Eh aż tak nie - zawstydziłam się - Paulito jest na tyle świadom co może jeść a czego nie - powiedziałam
- Paulito - zaśmiał się Pjanić
- Ja do Ciebie pieszczotliwe Miruś - zaśmiała się Josepha
- Miruś - Paulo ze śmiechu aż się popłakał - Od jutra mówię tak na Ciebie na treningu - ryczał jak nienormalny
- A ja Paulito - obaj się z siebie śmiali
Ja z Josephą patrzyłyśmy na nich jak na nienormalnych Kiedy zrobiło się trochę późno ja razem z Paulo pojechałam do domu. Przekraczając prób domu od razu poszłam do łazienki ,wzięłam prysznic , przebrałam się w piżamkę i poszłam do salonu gdzie czekał na mnie Paulo.Usiadłam na jego kolanach i pocałowałam go w usta.
- Idziemy spać ? - zapytał
- Tak jestem strasznie padnięta - odparłam
- To chodź - wziął mnie za rękę i poszliśmy do sypialni
Położyłam się w łóżku a obok mnie położył się Paulo. Objął mnie swoim ramieniem , a mnie zaczęło mi się robić słodko.
- Kocham Cię- mruknęłam
- Ja Ciebie też Ester - powiedział mi Paulo
Później już nic nie pamiętam bo zasnęłam. Miała do mnie dzwonić Dot ale tego nie zrobiła. Coraz bardziej się ode mnie oddalała i wszyscy to wiedzieli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz