Byłam zwykłą dziewczyną, nie chciałam sławy czy rozgłosu chciałam być po prostu dietetykiem i prowadzić nudne życie. Wręcz odwrotnie niż moja przyjaciółka Dorotea (Dot). Jej marzył się mąż piłkarz najlepiej stołecznego klubu jakim Juventus. Chodziła na każdy mecz i trening a ja razem z nią przez co też polubiłam ten klub ale ja miałam bardziej przyziemne marzenia. Tego dnia też tak było. Obudziłam się dość normalnie bo o 9 nie miałam dziś zajęć więc nie wiedziałam ci zrobić że swoim życiem. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Ubrałam się i zeszłam na dół. Moich rodziców już dawno nie było w domu ponieważ pojechali do pracy. Typowo pracoholicy , czasem się dziwię że w ogóle się urodziłam. Zrobiłam szybkie śniadanie kiedy je skończyłam zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. To Dot w duchu się zaśmiałam.
- Hallo z tej strony Estera Domenica Russo- powiedziałam do słuchawki
-Potrzebuje Twojej pomocy - mruknęła A to mogło oznaczać jedno kłopoty
- Co tam? - spytałam zła
- Ester idziemy na siłownie - pisnęła z radości - Mojej mamie udało się dostać wejściówki do tej gdzie chodzi Juve - skalała z radości
Rodzice Dot byli zamożnymi ludźmi, tak samo jak moi rodzice. Po prostu ludzie sukcesu. Dot dostawała od rodziców wszystko czego pragnęła zaś ja , moi rodzice dąsali się na mnie , że nie studiuje finansów ale dietetykę.
- No dobra pójdę z Tobą - uśmiechnęłam się - Czuje , że przytyłam - dodałam
- Ty ! - krzyknęła - Żartujesz wyglądasz świetnie - prychnęła
- Dobra lecę po strój i idziemy bo musisz poderwać przystojniaka - zaśmiałam się
Pobiegłam na górę wzięłam strój sportowy , resztę potrzebnych rzeczy i po chwili znalazłam się na dole. Wyszłyśmy na dwór udając się w kierunku siłowni. Dotarłyśmy tam po niecałych 20 minutach , przebrałyśmy się i weszłyśmy na siłownie, a tam byli oni. Wszyscy , dobrze że nie byłyśmy tam jedynymi kobietami.
- Dot to chyba nie był dobry pomysł - mruknęłam gdy jeden gracz Juve pożerał mnie wzrokiem
- Daj spokój jest fajnie - już śliniła się do któregoś piłkarza
Kochałam ją jak siostrę ale czasami przeginała , przecież większość tych mężczyzn mieli swoje partnerki. Ja nie miałam pojęcia czy ona chciała rozbić czyjąś rodzinę by spełnić swoje marzenia. Zaczęłam biegać na bieżni bo przecież po to tutaj przyszłam. Zaczęłam przyśpieszać kiedy ktoś wskoczył na moją bieżnie.
- Hej Paulo Dybala jestem - to ten sam chłopak , który gdy weszłam pożerał mnie wzrokiem
- Estera Russo - powiedziałam dość niechętnie
- Z tych Russo ? - zapytał zdziwiony
- Tak - odparłam- Ty jesteś ten od DybalaMask - prychnęłam
- A jednak kojarzysz - puścił mi oczko
- Uwierz , że nie trudno - zaśmiałam się - Moją przyjaciółką jest Dot psychofanka Juve - dodałam
- A ty? - dopytywał się
- Też chodzę na mecze ale żeby mieć takiego kota na tym punkcie to nie wiem - wyjaśniłam
- Rozumiem każdy w życiu ma swoje priorytety - mruknął lekko przygryzając swoją seksowną wargę - Byłaś na meczu w sobotę z Interem ? - spytał
- Pewnie - uśmiechnęłam się - Czemu pytasz? - dopytywałam chłopaka tak przystojnego , że miałam ochotę się zabić , że z początku byłam dla niego niegrzeczna
- To był trudny mecz - zaczął
- Ester musimy już lecieć - podbiegła do mnie Dot - Cześć Dorotea jestem - podała rękę Dybali
- Obiecuje , że będę w sobotę - powiedziałam - A teraz przepraszam muszę lecieć - uśmiechnęłam się do Dybali
- Spoko jasne leć - mruknął zrezygnowany
Miałam ochotę zabić Dot kiedy wkońcu spodobał mi się jakiś chłopak ona musiała to niszczyć. Poszłam zrezygnowana z szatni , miałam nadzieje , że ten cały Dybala za mną pójdzie ale nie poszedł do chłopaków. Trudno. Sama wzięłam prysznic , przebrałam się pomalowałam i po kilkunastu minutach byłam gotowa, a ta już zarywała do Gonzalo Higuaina.
- DOOT - zawołałam ją
Nic nie słyszała wredna jędza. Zdenerwowana wyszłam z siłowni i udałam się do domu, wchodząc tam rzuciłam torbę na korytarzu. Byłam wściekła na siebie , że posłuchałam Dot. Poszłam na górę i włączyłam sobie muzykę i rzuciłam się na łóżko. Zaczął mi dzwonić telefon , zobaczyłam , że to Dot więc nie odebrałam. Byłam na nią tak wściekła , że tego nie dało się opisać. Nie chciałam się z nią kłócić.
Od:Nieznany
Masz może ochotę na kawę ? ;d
Do: Nieznany
Zależy kto pyta :D
Od:Nieznany
Twój cichy wielbiciel
Do:Nieznany
Dybala?
Od:Nieznany
Szybko się domyśliłaś :*
Zmień nazwę kontaktu na Dybala
Do: Dybala
Wiadomo :D
Od: Dybala
To kawa ? Dziś? Koło stadionu Juve ?
Do: Dybala
Pewnie , chętnie . To kiedy ?
Od: Dybala
Teraz?
Do :Dybala
Spoko zaraz mogę wyjść z domu :P
Od: Dybala
To będę na Ciebie czekać pod stadionem :*
Do: Dybala
Okey :D
Nie miałam pojęcia co robić przebrać się czy zostać w tym co miałam na sobie. Wkońcu postanowiłam się nie przebierać. Przecież to nie randka. Zeszłam na dół moich rodziców nadal nie było więc spokojnie wyszłam z domu. Na telefonie zobaczyłam godzinę , była 18:00. Po niecałych 30 minutach byłam pod stadionem Juve, a tam stał on uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Hej Dybala - zawołałam z uśmiechem
- Hej Russo - stanął obok mnie - To jak idziemy bo lekko zmarzłem ? - zapytał
- Jasne - powiedziałam - Przepraszam , że tak długo musiałeś czekać - dodałam
- Na Ciebie to mógłbym czekać latami - mruknął
Weszliśmy do kawiarni zamówiliśmy kawę , oczywiście nie obyło się bez patrzenia na nas. A ja chciałam spokojnego życia, chyba nie będę go mieć.
- Co studiujesz ? - spytał mnie Dybala - Finanse jak rodzice? - dopytywał
- Nie , dietetykę - odparłam - Finanse jakoś mnie nie kręcą - dodałam - Przez co bardzo naraziłam się rodzicom - wyjaśniłam
- Aż tak się wkurzyli? - zdziwił się - To nie powinno być tak , że oni powinni być z Ciebie dumni - powiedział
- Powinno ale nie jest - wyjaśniłam - Ja się w ogóle dziwie , że jestem na świecie - dodałam - Przecież moich rodziców nigdy nie ma w domu - mruknęłam
- A w święta ? - spytał
- Bywa , że nie - mruknęłam
- Musi być ciężko - złapał mnie za dłoń
- Idzie się przyzwyczaić - mruknęłam - Lepiej opowiadaj co u Ciebie ? - zapytałam
- U mnie dobrze - odparł
- Twoja rodzina przyjeżdża do Włoch na święta ? - spytałam go
- Nie zostają w Argentynie - posmutniał
- Przykro mi - teraz to ja złapałam go za dłoń - Pewnie dawno ich nie widziałeś - dodałam
- No trochę - mruknął - Widzisz jesteśmy na siebie skazani - zaśmiał się
- Chyba wytrzymam - prychnęłam
- To chyba ja się muszę zacząć bać co ? - spytał
- Niby czego ? - wytrzeszczyłam się
- Ciebie - machnął dłonią
- Mnie ? - spytałam zdziwiona - Aż taka jestem zła ? - dodałam
- Ty? - zdziwił się - Nie oczywiście, że nie - dodał
Nasze przekomarzania trwały by dłużej ale przerwał nam telefon do Dybali.
- Przepraszam Cię - mruknął i odebrał
Po kilku minutach skończył rozmowę.
- Przepraszam Cię dzwonił Higuain bo robi imprezę urodzinową i chce żebym wpadł - wyjaśnił
- Pewnie leć - powiedziałam
- Może chcesz iść ze mną ? - zaproponował
- Nie Dybala idź sam - powiedziałam - Wiesz dziwnie by to wyglądało - dodałam
- Spoko ale jesteśmy w kontakcie ? - spytał
- Pewnie - uściskałam go przyjaźnie
- To lecę - powiedział. Zostawił pieniądze na stoliku - To cześć - wyszczerzył się
Dżentelmen - pomyślałam . Ubrałam kurtkę i wyruszyłam w drogę do domu. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu widniała na niej 20:30 i wiadomość od Dot.
Od: Dot
Gdzie ty jesteś?!
Do:Dot
Byłam z Dybalą na kawie po tym jak mnie zostawiłaś i poszłaś do Higuaina. A tak w ogóle to dawałaś mu mój numer telefonu?
Jak zwykle mi nie odpisała. Zaczynała mnie denerwować. Weszłam znużona do domu a tam od razu pytania mojej matki. Ciągłe pretensje , miałam jej dość. Poszłam do siebie do domu, rzuciłam się na łóżko po czym usłyszałam dźwięk sms'a
Od: Dybala
Jak tam ? Dotarłaś do domu ?
Do: Dybala
W porządku. Tak
Od: Dybala
Coś się stało ? Może chcesz wpaść ? Gonzalo nie będzie miał nic przeciwko
Do: Dybala
Moja matka znów ma do mnie jakieś pretensje
Od: Dybala
To wskakuj w jakąś sukienkę i za chwilkę będę po Ciebie :*
Do: Dybala
Nie wiem czy to dobry pomysł
Od: Dybala
Najlepszy
Do: Dybala
Dobra ale masz po mnie przyjdź
Od: Dybala
Przyjadę bo jeszcze nie zdążyłem nic wypić :P
Do: Dybala
Tak w sezonie? Nie ładnie :P
Od:Dybla
Podaj adres :P a nie dyskutujesz
Podałam mu adres i od razu wzięłam się za szykowanie się na imprezę . Wskoczyłam w sukienkę , pomalowałam się i po chwili byłam gotowa.
Od: Dybala
Już jestem.
Do: Dybala
Już idę :P
Zeszłam na dół i bez słowa wyszłam z domu. Zobaczyłam samochód i po chwili do niego wsiadłam.
- Hej Dybala bo się oślinisz - zaśmiałam się
- Pewnie - mruknął - Ładnie wyglądasz - dodał
- Ty też całkiem okej - śmiałam się - A co jeśli Twoi znajomi mnie nie polubią ? - spytałam
- Polubią napewno - mruknął
- Super - nadąsałam się
Kiedy podjechaliśmy na osiedle willowe lekko nie wcięło , myślałam że mój domu był duży ale ten przekraczał moje wyobrażenie. Podjechaliśmy pod jedną w nich po czym Dybala wysiadł i otworzył mi drzwi. Zgrabnie wysiadłam z auta , złapałam pod rękę i poszliśmy w kierunku drzwi. Weszliśmy bez pukania.
- Chłopaki jestem - krzyknął Dybala - To jest Ester - dodał
- Więc to jest ta Ester o której mówiłeś przez cały dzień - stwierdził Pjanić
- Zamknij się - warknął przez zęby Dybala
- Chłopcy dajcie sobie spokój - powiedział Higuain
- Mówiłem , że Cię polubią - mruknął mi do ucha Dybala
- Idziemy pić - krzyknął Higuain
- Wszystkiego najlepszego - podeszłam do Gonzalo
- Dzięki - mruknął
I zaczęło się picie , impreza jak zwykle była bardzo fajna, a chłopaki bardzo szybko mnie polubili. Dybala miał rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz