Dziś miałam spędzić cały dzień z Paulo. Nareszcie razem. Na zajęciach brakowało Dot a one były najważniejsze w tym semestrze. Dlaczego ja się nią w ogóle zajmuje? Przecież ona nie chce się już ze mną przyjaźnić. Odsunęłam od siebie tą myśl. Kiedy zajęcia się skończyły wesoło wybiegłam z Uniwersytetu, zobaczyłam samochód Paulo i od razu do niego wsiadłam.
-Hej kochanie - pocałowałam go gorąco
- No hej - powiedział kiedy odkleiłam się od niego - Co u Ciebie jak na zajęciach ? - zapytał trzymając mnie za kolano
- W porządku - uśmiechnęłam się - A ty jak wyspałeś się ? - spytałam go
- Jak nigdy - powiedział ruszając - To gdzie jedziemy ? - zapytał
- Jeść - odparłam
- Jak sobie życzysz - uśmiechnął się szeroko
Pojechaliśmy do tej samej restauracji co wczoraj. Zamówiliśmy jedzenie , ten dzień zapowiadał się bardzo dobrze, wkońcu mogliśmy spędzić czas razem. Ostatnio bardzo mało go dla siebie mieliśmy.
- Tęskniłam za Tobą - mruknęłam
- Ja za Tobą też - powiedział - Mam nadzieje , że spędzimy ten dzień naprawdę miło - odparł kiedy kelner podał nasze jedzenie
- Pewnie - wiedziałam co chodziło mu po głowie , zalotnie uśmiechnęłam się z nad gobletu do wody
- Śliczna jesteś wiesz- powiedział
- Przestań bo się zaczerwienie - zaśmiałam się wesoło
- Taka jest prawda - powiedział wesoło
Zjedliśmy nasz posiłek i wróciliśmy do domu. Zdjęłam kurtkę i poszłam usiąść na kanapie. Widziałam , że Paulo mi się przygląda , uśmiechnęłam się do niego.
- Jesteś taka piękna - powiedział do mnie i zaczął mnie całować
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Między nami zaczęło się robić gorąco. Zdjął ze mnie T-shirt i zaczął mnie całować. Tak bardzo brakowało mi jego dotyku , że nie mogłam doczekać się kiedy znów mnie dotknie. Już miało robić się coś więcej kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Nie chciałam odbierać ale ktoś był naprawdę natarczywy.
- Odbierz - mruknął mi do ucha
- Halo - mruknęłam do słuchawki , Paulo całował mnie po szyi
~ Ester kochanie tu mama - zaczęłam - Mam nadzieje, że nie przeszkadzam ? - zapytała
- Nie mamo - lekko odsunęłam Paulo - Co się stało ? - zapytałam bo słyszałam po jej głosie , że jest coś nie tak
~ Tato jest w szpitalu wiesz , że zawsze miał słabe serce - powiedziała do słuchawki całkowicie przerażona
- Czekaj tam na mnie zaraz będę- powiedziałam - Który to szpital - dodałam
~ Ten niedaleko naszego domu - mruknęłam - Nie musisz przyjeżdżać pewnie z Paulo macie inne plany- powiedziała
- Zaraz będę - powiedziałam krótko i rozłączyłam się - Paulo przepraszam Cię ale mój ojciec trafił do szpitala - mruknęłam szybko
- Jasne rozumiem - odparł - Ubieraj się zawiozę Cię - dodał
- Dziękuje - pocałowałam go szybko i zaczęłam się ubierać
Szybko ogarnęliśmy się i pojechaliśmy do szpitala niedaleko mojego rodzinnego domu. Zaczęłam bać się o ojca w prawdzie nigdy nie mieliśmy dobrych stosunków ale to mój ojciec. Kiedy Paulo zaparkował na parkingu szybkim krokiem ruszyliśmy pod OIOM gdzie czekała moja mama z Carlosem i jego rodziną.
- Cześć mamo - podeszłam do niej - Co z nim? - spytałam ją
- Trzeba czekać - mruknęłam - Tak bardzo się o niego boje - przytuliła mnie jak nigdy
- Dzień dobry - powiedział Paulo podchodząc do mnie
- Cześć Paulo - powiedziała moja mama - Ciesze się , że jesteś tutaj z nami - dodała - Jesteś częścią naszej rodziny - wyjaśniła
- Eeh dziękuje - powiedział lekko zdenerwowany
Objęłam go żeby dodać mu otuchy , sama byłam lekko zdziwiona , fakt już wcześniej go zaakceptowali ale takie słowa z jej ust były bardzo budujące. Czekaliśmy na jakiekolwiek informację na temat zdrowia mojego ojca. Dziękowałam Paulo , że był tutaj obok mnie i mnie wspierał. Wiedział co to znaczy stracić ojca.W pewnym momencie zobaczyłam jak lekarze wbiegają na sale i kogoś reanimują nie chciałam wierzyć , że to był mój ojciec. Moje oczy zalały się łzami , nie chciałam wierzyć. Po około 15 minutach wyszedł lekarz.
- Państwo są z rodziny Pana Juana Carlosa Russo ? - zapytał patrząc wzrokiem pełnym współczucia
- Tak jestem jego żoną a to jego córka - powiedziała moja mama , była przerażona
- Mam dla państwa przykrą wiadomość naszego pacjenta nie udało nam się uratować , zawał był zbyt silny przykro mi - powiedział
Ja już nic nie słyszałam tylko mocno wtuliłam się w Paulo, ten tylko objął mnie ramionami. Teraz już wiedziałam , że jest mężczyzną mojego życia i że jest człowiekiem na właściwym miejscu. Moja mama wymieniła jeszcze parę słów z lekarzem , ona zawsze była taka silna albo taką udawała.
- Paulo zabierz ją do domu - powiedziała - Proszę - dodała
- Nie ja tu zostanę - powiedziałam przez łzy
- Nie - powiedziała ostro - Jesteś w kiepskim stanie , musisz iść do domu - powiedziała i mnie przytuliła pierwszy raz odkąd byłam dzieckiem - Kochanie musisz odpocząć - powiedziała głaszcząc mnie po głowie
- Mamo - mruknęłam tylko - A kto się zajmie pogrzebem ? - zapytałam ją patrząc na nią
- Ja spokojnie kochanie jedź do domu z Paulo i odpocznij - poprosiła
- Dobrze - mruknęłam
- Paulo opiekuj się nią - poprosiła moja matka do mojego chłopaka
- Napewno będę - powiedział - Chodź skarbie - wziął mnie za rękę i poprowadził do samochodu
Wsiadłam do samochodu zobaczyłam na wyświetlaczu mojego telefonu widniała 21. Miałam spędzić czas z Paulo a tu takie coś. Po moich policzkach pociekły łzy , Paulo zapalił silnik i pojechał do mieszkania. Kiedy tam weszłam rozryczałam się totalnie.
- Kochanie będzie dobrze zobaczysz- Paulo próbował mnie pocieszać- Wiem co to znaczy stracić ojca - dodał
- Wiem Paulo - płakałam mu w koszulkę - Nigdy nie byłam z nim blisko ale to był mój tato - wychlipałam
- Zobaczysz wszystko się ułoży - powiedział mocno mnie przytulając - Masz mnie , moją rodzinę , swoją mamę - dodał
- A Dot? - spojrzałam na niego - Teraz tak bardzo mi jej brak - rozpłakałam się jeszcze bardziej
- Pogadam z Pipito obiecuje - pocałował mnie w czoło
- Dziękuje - podniosłam głowę by go zobaczyć
- Chodź położysz się - powiedział
Poszłam z nim do pokoju , usiadłam na łóżku lekko niedowierzająco, nie mogłam uwierzyć , że już nigdy na mnie nie nakrzyczy , że nie będzie mi mówić że na dietetyce kokosów nie zbiję. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki , tam szybko się umyłam , przebrałam w piżamę i położyłam się do łóżka czekając na Paulo.
Wybrałem numer jej przyjaciółki , długo nie odbierała ale po kilku minutach dobijania się do niej odebrała.
~ Hallo - usłyszałem , była zdenerwowana- A to ty Paulo - powiedziała spokojnie poznając mój głos
- Cześć Dot , dzwonie Ci powiedzieć ,że tato Ess dziś zmarł - powiedziałem spokojnie - Ona Cię teraz potrzebuje wiem to choć tego nie mówi - dodałem
~ Byłaby gdyby nie wtrącała się w moje życie - warknęła
- Czy ty musisz być taka bez uczuciowa ? - zapytałem - Ess byłaby z Tobą w takiej sytuacji - dodałem
~ Przyjdę do niej jutro ale nie obiecuje cudu - mruknęła - I mam uczucia - dodała - Jak ona się czuje-spytała
- Kiepsko - odparłem - Ale to minie wiem to - dodałem
~ Mam nadzieje - mruknęła smutno
W słuchawce usłyszałam głos Gonzalo coś krzyczał ale mało zrozumiałem.
~ Przepraszam Cię Paulo ale muszę kończyć bo mój mąż sobie z czymś nie radzi - powiedziała - Powiedz Ess żeby się trzymała i że jutro do niej wpadnę- dodała
- Dzięki nie chce jej teraz zostawiać samej a jutro gram mecz- wyjaśniłem
~ Wiem - zaśmiała się - To trzymajcie się - powiedziała i rozłączyła się
Sam poszedłem do sypialni Ester siedziała pod kołdrą wyglądała naprawdę źle. Szybko wziąłem prysznic i położyłem się obok niej.
Kiedy Paulo położył się obok mnie poczułam się lepiej , czułam się bezpiecznie.
- Ess - zaczął - Dzwoniłem do Dot i powiedziała , że Cię jutro odwiedzi i kazała przekazać żebyś się trzymała - dodał
- Kocham Cię wiesz - pocałowała mnie w brodę
- Wiem i dlatego do niej zadzwoniłem - mruknąłem - Wiem, że jej potrzebujesz- dodał
- Ale Ciebie i tak bardziej - pierwszy raz się uśmiechnęła
- Ja Ciebie też kocham - pocałowałem ją w czoło - A teraz śpij już kochanie - poprosiłem
Przytuliłam się do niego mocno i za chwilę zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz